I jeszcze szybkie ogłoszenia bieżące.
Mimo nowej polskiej premiery w kinach ("Płynące wieżowce") nie daliśmy rady przygotować na ten tydzień Ilustrowanego Magazynu Wężowego - będzie w przyszłym. Nadrobimy. Przepraszamy.
No i dalej na naszej facebookowej stronie bawimy się w wężowe wspominki. Zapraszamy do głosowania na kolejne lata a dziś wyniki za rok 2008:
5. "To nie tak jak myślisz kotku" - komedia nieprzekonująca. Polska próba farsy, która wyszła tak sobie. Jak widać niezupełnie najgorzej, ale było blisko. Naprawdę blisko. I jeszcze ta piosenka Edyty Górniak.
4. "Pora mroku" przerażająca (ale w sensie, że zły film, a nie że straszny) próba nakręcenia rodzimego horroru, w którym twórcy wyszli z założenia, że widz ma pamięć złotej rybki i nie pamięta co bohaterowie robili i mówili kwadrans wcześniej. Więc nie ma co się przejmować logiką wydarzeń. I w ogóle niczym.
3. "Jeszcze raz" jedna z najbardziej żałosnych komedii romantycznych w historii rodzimej kinematografii. Niestety Stenka, Frycz i powieść Murakamiego jako wyznacznik inteligencji bohaterki tym razem wzbudzają raczej politowanie niż wrażenia komediowe czy romantyczne.
2. "Nieruchomy poruszyciel" spóźniony o ponad dekadę film z cyklu "Nie każdy jest Lynchem". Otóż Łukasz Barczyk nie jest. Z pewnością. I chyba nawet nie żałujemy.
1. "Skorumpowani". No! Skoro w danym roku pojawił się w kinie film w reżyserii Jarosława Żamojdy to przecież wiadomo, że trudno będzie o gorszy. W tym wypadku dzieło jest brykiem z sensacyjnego serialu telewizyjnego Polsatu, więc jest jeszcze bardziej kuriozalnie niż zazwyczaj.
Szybkie wprowadzenie dla tych co nie widzieli - świetni polscy aktorzy starszego pokolenia, trzecioligowe zagraniczne gwiazdy kina kopanego, skopane sceny walk (tak źle nakręconych jeszcze nie widzieliście), drewniane dialogi i Mariusz Pujszo. W sumie w pełni zasłużone zwycięstwo.
Swoją drogą - to już 5 lat od ostatniego filmu Żamojdy w kinach. Panie Jarosławie, tęsknimy!
